image1 image2 image3

Kazania pasyjne – Salwator 2017 cz. 3 Chrystus przed Piłatem, Tintoretto

MĘKA PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA  OCZAMI ARTYSTÓW

Kazania pasyjne – Salwator 2017

3. Chrystus przed Piłatem, Tintoretto

 

 3pilate

Cóż to jest prawda? (J 18,38) –  zapyta namiestnik Judei, Poncjusz Piłat, podczas przesłuchania Jezusa. Nie usłyszy jednak odpowiedzi, ale też – jak się wydaje – wcale nie będzie jej oczekiwał. Być może będzie się jedynie wahał. To słowo, –  „wahanie” –  zapewne najlepiej opisuje postawę Piłata, tak jak nam ją prezentuje 18. i 19. rozdział Janowej Ewangelii.

Najpierw wahanie w stosunku do samego przedmiotu oskarżenia, czyli rzekomego podawania się za Króla Żydowskiego. Namiestnik pyta o to Chrystusa, ale On nie udziela mu prostej odpowiedzi. Raczej tłumaczy, czym jest Jego Królestwo. O wątpliwościach towarzyszących Piłatowi świadczy fakt, iż choć ostatecznie słyszy od Jezusa odpowiedź twierdzącą (co zgadzałoby się z tezą oskarżycieli), jednak wychodzi do zgromadzonych na zewnątrz i mówi: Ja nie znajduję w Nim żadnej winy.

Żydzi jednak protestują. Piłat wiedząc, że na śmierci Oskarżonego najbardziej zależy zazdrosnym faryzeuszom, proponuje zgromadzonemu ludowi, że zwolni Jezusa, korzystając ze zwyczaju związanego ze świętem Paschy. I tu pojawia się kolejny powód do wahania. Tłum zamiast „Króla Żydowskiego”, chce zwolnienia pospolitego przestępcy, Barabasza. Namiestnik zostaje zbity z tropu, który wydawał się pewny.

Sięga po jeszcze jedno narzędzie. Chcąc wzbudzić poczucie litości, nakazuje wymierzenie Pojmanemu kary biczowania. Żołnierze dokładają od siebie coś jeszcze: zarzucają na ramiona Jezusa czerwoną szmatę imitującą płaszcz królewski oraz wciskają Mu na głowę coś na kształt korony. Wówczas padają znamienne słowa: Oto człowiek. Ku zdziwieniu Piłata, tłum woła: Ukrzyżuj Go! Nie tego mógł się spodziewać. I znów pojawia się wahanie.

Po raz kolejny namiestnik wchodzi do pretorium i – gdy Jezus nie odpowiada na jego pytanie – odwołuje się do swojej władzy. Słyszy na to, że jego władza jest tylko chwilowa. Ale Przesłuchiwany ani nie kwestionuje władzy Piłata, ani nie próbuje bronić siebie. I tu wahania dochodzą do szczytu. Jan notuje: odtąd Piłat starał się Go uwolnić. Ale krzyk tłumu narasta. Zwolennicy śmierci Jezusa powołują się na ostateczny argument: Jeśli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Wahający się namiestnik jeszcze dwukrotnie spróbuje dialogować z tłumem, ale ostatecznie skapituluje. Zażąda misy i umyje ręce.

I oto ma miejsce paradoks: Piłat pozwala zabić człowieka, którego sam uznał za niewinnego. Spróbujmy zatrzymać w tym miejscu naszą refleksję; nie zakończyć, ale właśnie zatrzymać, jak gdyby włączyć pauzę w odtwarzanym filmie. …… Scena umycia rąk przez namiestnika Judei była tematem obrazów sporej grupy artystów. Pośród nich znajduje się Jacopo Robusti, zwany Tintoretto, a samo dzieło datowane jest na rok 1567. Jest to obraz olejny namalowany na płótnie jako część dekoracji wnętrz Scuola di San Rocco, siedziby weneckiego bractwa św. Rocha. Wszystkie elementy malarskie i kompozycyjne tego dzieła podporządkowane są zasadniczej dominancie, jaką stanowi postać Chrystusa, skąpana w bieli, świetlista niemal nadnaturalnie. Scenę umiejscawia autor, zgodnie z Janowym zapisem, na zewnątrz siedziby Piłata, czyli przed wejściem do pretorium, ukazanym  w formach klasycznej architektury. Szata Jezusa to nie jego własność. To szyderczy prezent od króla Heroda Antypasa. Krótkie przesłuchanie u Heroda tak opisuje św. Łukasz: Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. (…) Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. (Łk 23,8-11).

Ta grzecznościowa wymiana więźnia jest kolejnym świadectwem wahań Poncjusza Piłata. Dowiedziawszy się, że Jezus pochodzi z Galilei, odesłał Go przed oblicze zarządcy tej prowincji, zapewne mając nadzieję, że to Herod zadecyduje o Jego losie. Tak się jednak nie stało. Można jedynie mówić o pozytywnych skutkach dyplomatycznych tego wydarzenia. Wspomina o nich również Łukasz Ewangelista, pisząc, iż od tego dnia Herod i Piłat stali się przyjaciółmi.

Piłatowi zatem nie udało się uciec od odpowiedzialności za skazanie Galilejczyka, w związku z czym sam gest obmycia rąk staje się jedynie symbolem oportunizmu. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Żydzi, szczególnie zaś faryzeusze, lubowali się w dokonywaniu rytualnych obmyć, powołując się przy tym na przepisy Prawa. Z kolei Jezus wielokrotnie krytykował powierzchowność tego gestu i hipokryzję tych, którzy chcieli ukryć pod nim nieszczerość intencji.

Piłat ukazany przez Robustiego, podczas wykonywania tej czynności wcale nie patrzy na Jezusa, głowę ma odwróconą. Jak już wspominałem, płótno to jest jednym z wielu obrazów stanowiących program ikonograficzny siedziby Bractwa św. Rocha. W jednej z sal znajdują się trzy sąsiadujące ze sobą obrazy zdobiące ścianę wejściową: omawiany „Chrystus przed Piłatem”, „Ecce Homo” oraz „Droga na Kalwarię”. W drugim z wymienionych dzieł w identyczny sposób malarz pokazał Piłata. Wskazuje on na Oskarżonego, ale nie spogląda w Jego stronę. Symboliczne znaczenie tego gestu nie domaga się zbytniego komentarza. Jak można bowiem ze spokojem spojrzeć w twarz kogoś, kogo wydało się na okrutną śmierć przez ukrzyżowanie, skoro wyrok zapadł pod presją tłumu, wbrew własnej woli? Czyż i my nie znamy tego uczucia, które towarzyszy nam, gdy postąpimy wobec kogoś zdradziecko, haniebnie, nieuczciwie. Instynktownie odwracamy twarz; wolimy, żeby wzrok pokrzywdzonego nie spotkał się z naszym, słusznie przeczuwając, że byłby dla nas nie do zniesienia. Doświadczył tego Piotr w chwilę po zaparciu się Jezusa. Kiedy wzrok prowadzonego przez strażników Mistrza padł na apostoła, ten wybuchnął płaczem.

Ale zamysł Tontoretta w odniesieniu do postawy Piłata jest bardziej skomplikowany. Nie chodzi tu tylko o odwrócenie się od Chrystusa. Namiestnik jednak przecież na coś patrzy, a właściwie na kogoś. Na obrazie przedstawił artysta jedną zagadkową postać. Na pierwszym planie z prawej strony umieścił mężczyznę w turbanie przypominającym nakrycia głowy szesnastowiecznych dygnitarzy tureckich. Spojrzenie w jego stronę właśnie w momencie wydawania wyroku można zinterpretować jako konsultowanie z nim podejmowanej decyzji. „Tintoretto malował swój obraz w roku 1567. Jego ojczysta Wenecja była wówczas bardzo zagrożona przez potężne państwo Turków osmańskich. Wenecja swą potęgę opierała na handlu we wschodniej części Morza Śródziemnego. Tymczasem weneckie posiadłości padały jedna po drugiej pod ciosami Turków, a wojowniczy muzułmanie zapowiadali nawet inwazję na Italię. (…) W 1570 Turcja odebrała Wenecji Cypr. (…) Pont, z którego pochodził Piłat, leży w północno-wschodniej części Azji Mniejszej, która w XVI wieku należała już do Turcji. Dlatego skojarzenie z aktualną sytuacją polityczną nikogo w Wenecji nie zdziwiło” (Jezus według mistrzów, red. Elżbieta Olczak).

Raz jeszcze spoglądamy na centralne postaci obrazu. Są nimi bez wątpienia Chrystus oraz Piłat, lecz ze względu na odwróconą głowę tego drugiego, malarz wprowadza na scenę także owego tajemniczego tureckiego dygnitarza. Musi zwracać uwagę fakt, iż myśli zajmujące głowę Piłata nie biegną w stronę jaśniejącego blaskiem Jezusa z Nazaretu, który stoi przed nim na wyciągnięcie ręki. Głowę namiestnika zaprzątają inne myśli, obawy, wahania. … Właśnie, znów wahania. Jakby sprawa Oskarżonego działa się gdzieś na boku, na marginesie ważnych spraw. W końcu to tylko jakiś Człowiek oskarżony o nazywanie się Synem Bożym, jak wielu innych przed Nim. To jedna z wielu spraw sądowych do rozstrzygnięcia. Nie warto poświęcać jej zbytniej uwagi.

Jakże to bliskie temu, co dzieje się i w naszym życiu. Nie tylko ludzie niewierzący w Chrystusa, ale i ci, którzy zwą się chrześcijanami, odwołują się do podobnych argumentów: „Wiara wiarą, ale człowiek musi żyć, mam ważniejsze sprawy, nie mam czasu, bo tyle spraw na głowie. Wierzę, ale rozumie ksiądz, takie czasy…”. I choć Chrystus stoi w centrum tego zagadkowego obrazu, to wszystko, co ważne jak gdyby dzieje się poza Nim samym, jakby Go tu nie było, jakby nikogo nie interesował ten wyrok wydany na Niewinnym...

Tylko oko wnikliwego widza może dostrzec, że jednak tak nie jest. Jest na tym płótnie ukazany ktoś, kogo ta sprawa sądowa bardzo osobiście dotyczy, choć nie ma prawie w ogóle wpływu na jej bieg. W lewym górnym rogu przedstawienia, na balkonie, widzimy ledwie zarysowane dwie postacie oparte o balustradę z twarzami zwróconymi ku sobie, jak podczas rozmowy. Jedna z nich wygląda jak żołnierz cesarstwa, w charakterystycznym dla legionisty pancerzu. Druga to bez wątpienia kobieta, o czym świadczy nakrycie głowy. Tekstem biblijnym pomocnym w identyfikacji tych osób może być 19. werset 27. rozdziału Ewangelii według św. Mateusza. Opisując przesłuchanie Jezusa przez Piłata, dodaje autor biblijny niejako na marginesie: A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: «Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu». Claudia Procula, takie imię nosić miała żona rzymskiego prefekta Judei, której postać Tintoretto przedstawił tak, jak gdyby zanikała, jakby jej w zasadzie nie było. Ten, który ma władzę – jej małżonek, wyraźnie odmalowany na pierwszym planie, zdaje się nie dostrzegać Jezusa, ona – mogąca jedynie przesłać przez legionistę wiadomość, nie może być obecna, jej głos nie miałby tu żadnego znaczenia, a jednak JEST i czuje! Być może to właśnie ona, oświecona we śnie przez samego Boga, najlepiej rozumie rozgrywający się tu dramat.

Kościół prawosławny czci Klaudię Prokulę jako świętą. Jako jedną z tych przedstawicielek świata pogańskiego, które uwierzyły. Można nigdy nie spotkać Chrystusa i uwierzyć Mu. Można też prowadzić z Nim długie dialogi, a ostatecznie pozwolić Mu umrzeć.

 

CZĘSTO CZYTANE

Statystyka

Użytkowników:
6
Artykułów:
173
Odsłon artykułów:
61226
2017  Tygodnik Salwatorski   ©