image1 image2 image3

Rok 2017 – Rokiem św. Brata Alberta

Rok 2017 – Rokiem św. Brata Alberta

     

Człowiek dobry jak chleb

 

 Spotkanie z Bratem Starszym Pawłem Flisem na Krakowskiej '47

 

     O  Albertynach mówiono nieraz, że panuje wśród nich tylko jedna zasada: 

„Nisko siadać, mało jadać, dużo robić, mało gadać”. Nic więc dziwnego,  że wielu nie dotrzymało kroku Bratu Albertowi, mimo że chodził z protezą zamiast nogi. 

                                                                                         /Br. Euzebiusz Dyduch/.

    W związku z Rokiem Św. Brata Alberta, zachęceni przez Księdza Proboszcza,  udaliśmy się 16 lutego  do miejsca szczególnego w naszym mieście, gdzie modlił się, pracował i żył z podopiecznymi św. Brat Albert – Brat naszego Boga. 

    Nasza pielgrzymka rozpoczęła się w zabytkowej  Kaplicy z Najświętszym Sakramentem, w której znajduje się belka podtrzymująca strop z datą 1684 r.

To wiek tzw. Frygosiówki, pierwszego budynku, jaki od Stołecznego Miasta Krakowa otrzymał Brat Albert dla swoich podopiecznych. Na tę belkę zwracał też uwagę kard. Franciszek Macharski mówiąc: „Macie podtrzymywać Kościół jak ta belka.” 

Salwatorskich seniorów przyjmuje Brat Paweł, który  uświadamia nam, że życiorys Świętego jest tak bogaty i barwny, że na wymienienie istotnych faktów trzeba by kilku godzin (a do opisania na kartach Tygodnika niemożliwe).  

 

Na czym polega istota wspierania, którym mówił Ks. Kardynał? „W tej niestrudzonej, heroicznej posłudze na rzecz najbardziej upośledzonych i wydziedziczonych znalazł ostatecznie swą drogę. Znalazł Chrystusa. Przyjął Jego jarzmo i brzemię. Nie był tylko miłosiernikiem. Stał się jednym z tych, którym służył. Ich bratem. Szary brat”/ św. Jan Paweł II /. 

      Adam Chmielowski urodził 20 sierpnia 1845 r. w Igołomii pod Krakowem, w rodzinie ze starym szlacheckim rodowodem. Matka Józefa zajmowała się domem i czworgiem dzieci, a ojciec Wojciech był urzędnikiem celnym. 

Ośmioletni Adam traci ojca, a gdy ma14 lat - matkę. W 1855 r. rozpoczyna  edukację w Petersburgu,  która zostaje przerwana z pobudek patriotycznych (matka obawia się rusyfikacji syna). Nauka kontynuowana jest w Gimnazjum Realnym w Warszawie , a następnie  w Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym w Puławach. Stąd, jako siedemnastoletni uczeń, wraz z kolegami przyłącza się  do powstania w 1863 r. Jest aresztowany w Ołomuńcu i wykupiony przez rodzinę. Wraca do powstania i w bitwie zostaje ciężko ranny. Felczer rosyjski amputuje mu w warunkach polowych lewą nogę. 

Chcąc uniknąć represji wyjeżdża do Paryża, aby leczyć nogę i tam dostaje protezę. Tutaj rozpoczyna studiowanie malarstwa, które finansuje mu Lucjan Siemieński. Zachowały się 74 listy do L. Siemieńskiego, które odzwierciedlają poszukiwanie sensu tworzenia, jako wyraz życia duchowego.  Stypendium pozwala mu na kontynuowanie studiów malarskich w Monachium.  Poznaje przyjaciół malarzy, wśród których są m.in.: Maksymilian i Aleksander Gierymscy, Leon Wyczółkowski, Józef Chełmoński, Stanisław Witkiewicz. Przyjaźni się także z Heleną Modrzejewskiej, do której pisze: „Już nie mogłem dłużej znosić tego złego życia, którym nas świat karmi, nie mogłem już dłużej tego ciężkiego łańcucha nosić ….”.

    W 1880 roku wstępuje do nowicjatu oo. Jezuitów w Starej Wsi. Pragnie zostać  świętym. W czasie rekolekcji przeżywa załamanie psychiczne ponieważ nie może opanować nałogu nikotynowego i …wypala 2 papierosy. Odczuwa potępienie duszy i popada w melancholię. Musi opuścić zgromadzenie. Jest leczony w szpitalu pod Lwowem. Po wyjściu ze szpitala udaje się do brata Stanisława Chmielowskiego do miejscowości Kudryńce. Zapoznaje się z postacią św. Franciszka z Asyżu i wstępuje do III. Zakonu Św. Franciszka. Wśród miejscowej ludności z powodzeniem szerzy franciszkańskie tercjarstwo . Nie porzuca przy tym malarstwa.

    Ksiądz Prałat Leopold Pogorzelski z Szarogrodu wygłasza kazanie o miłosierdziu Bożym. Adam nie reaguje, ale po czasie prosi o spowiedź i ta uzdrawia go. To jest moment przełomowy. Uzdrowienie Adama uświadamia mu wielkość miłosierdzia Bożego.  

  Jego działalność nie podoba się urzędnikom carskim, wyjeżdża więc do Krakowa. 

Zatrzymuje się u kapucynów i tu rozpoczyna się jego posługa wśród bezdomnych.  25 sierpnia 1887 r.  przyjmuje imię Franciszek Albert. Od tej chwili duchowość czerpie z ducha św. Franciszka i św. Wincentego a Palo. Rok później 25 sierpnia 1888 r.  Brat Albert wraz z braćmi składają ślub na ręce kard. Albina Dunajewskiego.  Tę datę uważa się za rozpoczęcie działalności Albertynów. 

Po trzech latach powstaje Zgromadzenie Sióstr Albertynek. Dzieło albertyńskie rozwija się zadziwiająco szybko.  

  Brat Paweł kilkakrotnie wraca do sprawy najistotniejszej w działalności i przekazie Brata Alberta: wprowadzenie w życiu ubóstwa – Święty jest pasjonatem ubóstwa. Zwracał uwagę, że: „Ubogi człowiek ma mieć do kościoła daleko”. Dobrze jest jak człowiek, aby dojść do kościoła, musi się natrudzić. Jest ciągle w podróży – zawsze III. klasą.  Gdy umierał 25 grudnia 1916 r. prosił: „Tylko ubóstwo zachowajcie”.  

I do dziś są tacy, którzy potrafią ubóstwo zachować. W Zgromadzeniu jest 40 albertynów, w tym 12 starszych, potrzebujących opieki. Bracia prowadzą 8 domów – 7 w Polsce i 1 na Ukrainie. 

Jan Skotnicki pytał Brata Alberta – „Bracie, proszę mi szczerze powiedzieć. Wiem, ze Brat szukał szczęścia w wojaczce, w walce o Polskę. Wiem, że Brat szukał ukojenia w nauce, w sztuce. Czy wreszcie dzisiaj w tym habicie, Brat znalazł to, czego pragnął? Brat Albert roześmiał się na to moje szczere pytanie, położył swą rękę na mojej dłoni i patrząc mi w oczy, powiedział: Mam schroniska i stowarzyszenia mych braci w Krakowie, Tarnowie, we Lwowie, w Zakopanem. Rozdałem w tym roku 20 tysięcy bochenków chleba, 12 tysięcy porcji kaszy, daję nocami dach nad głową setkom tych, którzy go nie mają. Niech ci bracie, to służy za odpowiedź”.

Tak, naprawdę Człowiek dobry jak chleb!

Opracowała Ewa Olszewska

 

CZĘSTO CZYTANE

Statystyka

Użytkowników:
6
Artykułów:
173
Odsłon artykułów:
61211
2017  Tygodnik Salwatorski   ©