image1 image2 image3

Wróżbiarstwo i magia

W nr 5 Tygodnika Salwatorskiego z 29 stycznia br. zamieściliśmy w dziale "Kraków według Felicji" wiadomość o śmierci wróżki krakowskiej. Bardzo dziękujemy naszym Czytelnikom, którzy zwrócili nam uwagę, że w czasopiśmie katolickim, jeżeli taka informacja w ogóle się ukazuje, to powinna zostać opatrzona komentarzem. Najlepszy z nich zawarty jest w Katechizmie Kościoła Katolickiego. W części poświęconej dziesięciu przykazaniom, omawiając 1. przykazanie Dekalogu: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!” w trzech punktach bezpośrednio odnosi się on do „wróżbiarstwa i magii”.

Fragment Katechizmu Kościoła Katolickiego, II wydanie poprawione, Pallottinum 2009, s. 496-7

Wróżbiarstwo i magia

 Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie. Nieprzewidywanie może stanowić brak odpowiedzialności.

Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, wywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie tajemnych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu.

Wszystkie praktyki magii lub czarów przez które dąży się do opanowania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Zasługuje również na naganę noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego też Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się go. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia wzywania złych mocy ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.”

Przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się oburzeni i zbulwersowani. Pragniemy naprawić nasz błąd i uświadomić Czytelnikom jak ważny i niebezpieczny jest to temat. Kościół zdecydowanie przestrzega, ponieważ zna możliwe konsekwencje stosowania tych praktyk. I robi to już od kilku tysięcy lat. W Księdze Powtórzonego Prawa (18, 9-14) jest bowiem napisane: „Kulty potępione - Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie ucz się popełniania tych samych obrzydliwości jak tamte narody. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Ty całkowicie pozostaniesz przy Panu, Bogu swoim. Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.”[1]

W książce siostry Emmanuel Maillard „Ukryte Dzieciątko z Medjugorie. Świadectwa łask” wydanej przez Wydawnictwo Księży Marianów w rozdziale „Moja przyszłość w gwiazdach?” znalazłem historię, która wyjaśniła mi wiele wątpliwości związanych z tą problematyką. Dlatego poniżej przedstawiam jej streszczenie. Bohaterką jest młoda Francuzka, która chciała sprowadzać z Indii wyroby artystyczne. Tamtejszy minister wymagał, żeby sprawdzić czy to przedsięwzięcie jest zapisane w jej gwiazdach. Jeśli nie, lepiej od razu od niego odstąpić. Poszedł z nią do astrologa, który znalazł jej „księgę życia”. Twierdził, że była ona napisana już dawno i czekała na nią. Opisywał trafnie wydarzenia z jej przeszłości, sytuację rodzinną, najbardziej osobiste chwile. Każde wydarzenie tłumaczył położeniem gwiazd, dając do zrozumienia, że bieg jej życia tylko od tego zależał. Dziewczyna wyznaje w tym opowiadaniu: „Czułam się z każdą chwilą gorzej. Mężczyzna przeszywał mnie metalicznym wzrokiem. Nie było w nim odrobiny ciepła, wręcz przeciwnie - była brzydota, jaką daje błysk nienawiści w oczach.” W pewnym momencie nie wytrzymała i wyszła, ale zdała sobie sprawę, że nie była już tą samą osobą. Nie mogła się uspokoić. Pisze, że astrolog „wstrzyknął mi potężną dawkę trucizny i w moim najgłębszym wnętrzu pojawił się lęk (…) uczynlł ze mnie sierotę. Straciłam Ojca. Przedtem wierzyłam w Niego, w mojego Stworzyciela, moje źródło, korzenie, pochodzenie. Wierzyłam, że stworzył mnie z miłości. Wierzyłam, że trzymał świat w swoich rękach i że miłość będzie miała ostatnie słowo. Wiedziałam, że w Nim jest moje prawdziwe mieszkanie.” Po tej wizycie okazało się, „że nic takiego nie istnieje, że życie jest serią całkowicie bezosobowych, astronomicznych zdarzeń. Ujrzałam siebie zależną od tych gwiazd, o których nic nie wiedziałam, wielkich, zimnych, dalekich i niedostępnych, i dreszcz przeleciał mi po plecach. Mężczyzna opowiadał o moim przeszłym życiu, łącząc je z gwiazdami; w jaki więc sposób moja przyszłość może się zdecydować w wolności mojego serca? Nałożył na mnie jarzno, które mnie przerażało. Buntowałam się. Nie chciałam go, ale czułam, że nie mam już wyboru. Zostałam uwięziona w fatalizmie.”

Po powrocie do Francji z dnia na dzień była w coraz gorszym stanie psychicznym. „Ukryty rak niszczył we mnie nadzieję. Pojawiły się dziwne objawy. Na przykład budziłam się w nocy i zaczynałam wymawiać słowa pełne nienawiści przeciw tej czy innej osobie, bez powodu. Straciłam apetyt i zaczęłam słabnąć. Serce przygniatało trudne do opisania cierpienie, stawało się ono nie do zniesienia w zastygłej ciszy nocy. Po dziewięciu miesiącach takiego stanu doszłam do linii demarkacyjnej, która oddziela życie i śmierć; w moim umyśle zrodziła się myśl o samobójstwie”.

Planowała zakończyć swoje życie, ale została w cudowny sposób uratowana przez egzorcyzmy i postanowiła już więcej nie robić podobnych głupstw. Później osoba, która pomogła ją uratować wyjaśniła jej na czym polega wróżbiarstwo i dlaczego tylu ludzi chodzi „do astrologów i wpadają potem w depresje, mają obsesje i myśli samobójcze”. Astrologowi informacje przekazuje szatan, który „zna przeszłość, jest aniołem, to łatwe dla niego. Nie zna twojej przeszlości, ale jest bardzo inteligentny i może domyślać się pewnych rzeczy, biorąc pod uwagę przeszłość i teraźniejszość. To co ci powiedział, to fałsz. Jego słowa są słowami śmierci, prowadzącymi do śmierci. Jego planem było wewnętrzne zabicie cię. Rzucił na ciebie swoim słowem urok i przestałaś być wolna. Chrystus złamał twoje więzy, gdy wezwaliśmy Jego imienia i mocy Jego najdroższej Krwi nad tobą.”

Bohaterka tej historii po swoim uwolnieniu pisze: „tej nocy spałam jak nowo narodzona na sercu matki, a od następnego dnia rozpoczęło się moje nowe życie. Byłam tak szczęśliwa, że na ulicach Paryża podskakiwałam z radości na siedzeniu mojego skutera. Jezus stał się moim najlepszym przyjacielem, zwracałam się do Niego z każdą najmniejszą sprawą, o wszystko Go pytałam, a On mnie prowadził.”

 

CZĘSTO CZYTANE

Statystyka

Użytkowników:
6
Artykułów:
173
Odsłon artykułów:
61209
2017  Tygodnik Salwatorski   ©