image1 image2 image3

Rok 2017 – Rokiem Józefa Konrada Korzeniowskiego. Cz. II

Akcja utworów J. Korzeniowskiego przeważnie rozgrywa się na morzu, wśród marynarzy, w egzotycznej scenerii Oceanu Indyjskiego, jego wysp i archipelagów. Te specyfi czne warunki życia na morzu stały się doskonałym tłem dla rozważań na temat granic moralnych i etycznych. Conrad stawiał pytania, na które niełatwo odpowiedzieć. M. Choromański nazwał go „Słowackim wysp tropikalnych”. Jakie są granice odpowiedzialności człowieka w obliczu zagrożenia przychodzącego z zewnątrz? Czy przy zasadach moralnych i tych, które wyznacza etyka zawodu należy trwać za wszelką cenę, nawet wobec groźby utraty życia? Jakim próbom charakteru jest w stanie sprostać człowiek? Jakie jest znaczenie ludzkiej solidarności? Konieczność dokonywania trudnych wyborów w sytuacjach ekstremalnych, poszukiwanie granic między dobrem a złem, między prawdą a fałszem, szukanie odpowiedzi na pytanie, czym jest honor człowieka – wszystko to ma wymiar ponadczasowy. Postawy osobowe i wybory etyczne wobec zła absolutnego są tematem wielu utworów Conrada. W powieściach tzw. egzotycznych rozpatrywał dylematy ekspansji cywilizacyjnej. Tutaj należą Szaleństwo Almayera, Zwycięstwo, Ocalenie, Jądro ciemności. Dylematy wierności, honoru, odwagi znajdziemy choćby w utworach Murzyn z załogi „Narcyza”, Smuga cienia, Los, Tajfun, Lord Jim. Obok postaci marynarzy ukryty bohater to morze.

  Polak? Anglik? Świata obywatel? Do końca mówił po angielsku z obcym akcentem, za to doskonale po francusku, znał niemiecki, z gimnazjum wyniósł podstawy łaciny. Ale pisał tylko po angielsku. Twierdził, że język polski jest za trudny. Na pytanie dlaczego zaczął pisać po angielsku, odpowiedział: „Prawda jest taka, że moja właściwość pisania po angielsku przyszła mi tak łatwo jak pierwsza lepsza wrodzona skłonność. (…) zostałem zaadoptowany przez ducha języka, który owładnął mną z chwilą, gdym przezwyciężył pierwsze trudności angielskiej mowy.(…) gdybym nie był pisał po angielsku, nie byłbym pisał wcale”. O angielszczyźnie Konrada wypowiedział się J. le Carre, angielski pisarz, w rozmowie z dziennikarzami „Gazety Wyborczej: „obdarował Brytyjczyków wynalezionym przez siebie angielskim, językiem, który nigdy nie mógłby być wymyślony przez najbardziej genialnego Anglika. Zastanawiam się, co by było, gdyby zamiast angielskiego wybrał niemiecki. Ten Polak pisał jak Tomasz Mann, długie zdanie, pięknie zaprojektowane, pięknie użyte piękne słowa.”

Polska i jej problemy nie pojawiają się w twórczości Conrada. Poza opowiadaniem o księciu Sanguszce znalazłoby się tylko parę listów. Zatracił wiarę, że jakiekolwiek „pływanie” może go do Polski zaprowadzić. Do 1886 roku mamy pisemne dowody, że Conrad wierzył w odzyskanie niepodległości przez Polskę. Potem tę wiarę utracił, ale w 1914 roku przyjechał do kraju i zetknął się z ludźmi, którzy byli pewni, że jest nadzieja dla polskiej niepodległości. W Zakopanem u swojej rodziny Zamorskich spotkał Józefa Piłsudskiego, Stefana Żeromskiego, Bronisława Malinowskiego. Conrad przekonał się, że są ludzie, którzy myślą o odzyskaniu niepodległości w kategoriach realnych. Pragnął być czytany w Polsce. Jego tematyka wykraczała jednak poza ramy powieści, do jakiej byli przyzwyczajeni i jakiej pragnęli wtedy polscy czytelnicy. Po I wojnie nie wrócił do Polski, ale popierał zbiórkę dla polskiej armii w czasie wojny bolszewickiej.

Niezwykły wpływ jego utwory wywarły na pokolenie Kolumbów, żołnierzy Armii Krajowej, powstańców warszawskich. Lord Jim to kultowa książka tego pokolenia o wierności, która nie czeka na nagrodę, bo najważniejsze jest związane z nią poczucie wartości, godności. W szkicu z 1946 roku M. Dąbrowska wykazała, że pojęcie wierności pokolenia Kolumbów (o którym wówczas nie mogła pisać otwarcie), było takie samo jak u Conrada. W czasach PRL był na indeksie do 1956 roku, a potem pozostały na nim dwie powieści Tajny agent i W oczach Zachodu, chociaż Zdzisław Najder ( uznawany za największego conradystę) próbował je wydać. Te dwa utwory mówiły o tak zwanym Wielkim Bracie.

Ponadczasowość i zakres tematyki moralnej twórczości Conrada był istotny dla ważnych świtowych pisarzy. Faulkner bardzo się nim fascynował, cenił rytmiczną prozę, wątek moralny widziany w kategoriach wierności i honoru. Marquez i czołówka pisarzy południowoamerykańskich patrzyła na Conrada z perspektywy powieści Nostromo – panoramicznego obrazu fi kcyjnej republiki południowoamerykańskiej, pokazującego jej przeszłość i uzależnienia międzynarodowe, studium karuzeli władzy i motywów siegania po nią. Coetzee, pisarz południowoafrykański i australijski, ceni tragizm utraty, co wiąże się z melancholią po rozpadzie dawnego świata białych w Afryce.

Josepha Conrada zna cały świat. Na podstawie jego utworów nakręcono kilka fi lmów (Andrzej Wajda - „Smuga cienia” z Markiem Kondratem i pośrednia adaptacja „Jądra ciemności” - fi lm F.F. Coppoli „Czas Apokalipsy” z Marlonem Brando). W ostatnich latach Brytyjczycy nakręcili kilka nowych seriali telewizyjnych na podstawie jego prozy. Twórczość autora Lorda Jima jest często fi lmowana również w krajach francuskojęzycznych. Szczegółowym badaniom twórczości Josepha Conrada poświęcone jest międzynarodowe Joseph Conrad Society zrzeszające wielu cenionych badaczy literatury. Stowarzyszenie to wydaje naukowy półrocznik Th e Conradian poświęcony badaniom twórczości i życia pisarza.

Znawca twórczości J.K. Korzeniowskiego, prof. dr hab. Zdzisław Najder napisał w jego biografi i: „Z dzisiejszej perspektywy, perspektywy grudnia 2002 roku, może najciekawsze są poglądy Conrada na jedność europejską. Otóż w roku 1905 w szkicu Autokracja i wojna, w którym przepowiedział rychły wybuch pierwszej wojny światowej, nakreślił wizję Europy bez granic, Europy opartej na wspólnych instytucjach. Możemy więc śmiało powiedzieć, że ze wszystkich pisarzy, jakich wydała Polska, Joseph Conrad-Korzeniowski był pisarzem najbardziej europejskim. Także w tym sensie, że już sto lat temu rozumiał to, czego dzisiaj się uczymy: wspólnota europejska jest najlepszym zabezpieczeniem wszystkich naszych bogatych i różnorodnych kultur narodowych.” Joseph Conrad- Korzeniowski zmarł 3 sierpnia 1924 w  Bishopsbourne w Wielkiej Brytanii. Antoni Słonimski w wierszu Konrad napisał:

I popłynął morza ogromem Wyzwolony z pęt,I nie powrócił nigdy do własnego domu, Bo nie był domemJego dom w hrabstwie Kent.

 

Teresa Michalska

 

CZĘSTO CZYTANE

Statystyka

Użytkowników:
2
Artykułów:
173
Odsłon artykułów:
75577
2017  Tygodnik Salwatorski   ©