image1 image2 image3

Święte Męczennice z Kartaginy Perpetua i Felicyta

Czy pierwszym chrześcijanom „łatwiej” było zostać świętymi? „W starożytności fakt męczeństwa był niemal bezpośrednią kanonizacją. Chrześcijanie fakt męczeństwa uznawali za potwierdzenie świętości. Innych świętych wówczas nie było ani nie istniały instytucje dokonujące formalnej kanonizacji. Ewentualnie można by uznać za równoważne z kanonizacją włączenie męczenników do liturgicznego kultu kościelnego, które istniało już w trzecim wieku.” – mówi ks. dr hab. Janusz Królikowski, profesor UPJPII, wykładowca teologii dogmatycznej. Najpierw jednak było męczeństwo, okrutne, bardzo okrutne. Kartagina, miasto założone 800 lat przed naszą erą, jest pod koniec II. wieku naszej ery kolonią rzymską.

Z czasem Kartagina stała się jednym z najzamożniejszych miast świata rzymskiego, a wielkością ustępowała na Zachodzie jedynie Rzymowi. Istotną rolę w życiu Kartagińczyków stanowiła religia. Kartagińczycy kontynuowali tak naprawdę politeistyczne wierzenia Fenicjan z regionu Lewantu, które zmodyfi kowali i dopasowali do swoich warunków. Wśród wielkiej liczby bóstw szczególną czcią otaczano  Melkarta, Baala Hammona  i Tanit. Baal-Hammon  identyfi kowany był przez Rzymian z Saturnem. W tym wielkim i pięknie położonym mieście Rzymianie budują  świątynie, okazałe budynki publiczne i wspaniałe wille. W jednej z nich    mieszka rodzina, uważana za jedną z najwybitniejszych w mieście. Mieszkają tu także dwie kobiety: Perpetua (a właściwie Wibia Perpetua) i Felicyta, dwudziestolatki, urodzone pod koniec II. wieku naszej ery.

Bogaci rodzice zapewnili ukochanej córce Perpetui  staranne wychowanie, właściwe dla panienek ze znakomitych domów oraz odpowiednio wydali za mąż. Felicyta była jej… niewolnicą. Jednak to określenie zupełnie do niej nie pasowało, Felicyta lubiła swoją pracę, nigdy nie czuła się wykorzystywana, ani poniżana, a z Perpetuą łączyła ją prawdziwa przyjaźń. Zbliżyło je do siebie macierzyństwo – Perpetua karmiła piersią maleńkiego synka, Felicyta zaś od ośmiu miesięcy była w stanie błogosławionym. Możemy uruchomić wyobraźnię: Były w podobnym wieku, miały takie samo radosne usposobienia, potrafi ły cieszyć się każdym dniem i z pewnością uwielbiały godzinami rozmawiać, dzieląc się doświadczeniami młodych mężatek i snując plany o przyszłości swoich dzieci. Perpetua marzyła, żeby Felicyta urodziła córeczkę. Oczami wyobraźni widziała już jak ich dzieci wspólnie się bawią, dorastają, poznają  Chrystianizm dotarł do Kartaginy mniej więcej w połowie II wieku n.e.  (być może głosił je tam już wcześniej św. Szymon Apostoł) i  zaskakująco szybko się tam, mimo prześladowań, rozwijał. Początek III. wieku  to okres krwawych prześladowań za panowania cesarza Septyma Sewera, który w 202 wydał rozporządzenie zakazujące przyjmowania wiary chrześcijańskiej i żydowskiej. Wbrew cesarskiemu zakazowi Perpetua i Felicyta  chciały przyjąć wiarę chrześcijańską i przygotowywały się do chrztu.

Młode katechumenki, zapewne na skutek donosu, trafi ły do więzienia w Kartaginie. Zostały oskarżone, wraz z innymi chrześcijanami, o przekroczenie zakazu, dotyczącego propagandy religijnej. Towarzyszyła im grupka innych aresztowanych chrześcijan, wśród których był brat Perpetuy, a także dwaj chrześcijanie Rewokat, być może mąż Felicyty i katecheta Satur. Ich losy poznajemy z pamiętnika pisanego przez Perpetuę w więzieniu oraz opisu naocznego  świadka śmierci uwięzionych. („Męczeństwo Perpety i Felicyty”  - ten pamiętnik należy do najstarszych opisów martyrologicznych, cenionych ze względu na autorów – naocznych świadków) Tuż po aresztowaniu Perpetua notuje: „Bałam się niezmiernie, gdyż nigdy jeszcze nie znalazłam się w takich ciemnościach. O, co to za straszliwy dzień!”. Perpetua i Felicyta w więzieniu przyjmują chrzest: „w trakcie tych kilku dni zostaliśmy ochrzczeni. Duch Święty nakazywał mi, bym po tym świętym obrzędzie modliła się już wyłącznie o cielesne wytrwanie.” Ojciec Perpetuy usiłuje namówić ją do wyrzeczenia się chrześcijaństwa: „„Po kilku dniach rozeszła się pogłoska, że będziemy przesłuchiwani. Przyszedł też z miasta i mój ojciec, sterany zgryzotą. Podszedł do mnie i pragnąc mnie odwieść, powiedział: «Córko, miej litość dla mojej siwizny; ulituj się nad ojcem, jeżeli jestem godzien, byś mnie ojcem nazywała. Bo jeśli moje ręce ciebie wypiastowały i doprowadziły do kwiatu wieku w jakim się znajdujesz, jeśli ukochałem ciebie bardziej, niż braci twoich, to nie skazuj mnie na hańbę wśród ludzi. Pomyśl o swoich braciach, pomyśl o swojej matce i ciotce, pomyśl o swoim dziecku, które nie będzie mogło żyć po twojej śmierci.

(Na szczęście udało się jej uzyskać zezwolenie na to, by maleńki synek mógł przez jakiś czas pozostać z matką w murach więzienia.) Porzuć swoje postanowienie, abyś nas wszystkich nie zgubiła. Bo jeżeli cokolwiek się tobie przydarzy, to nikt z nas nie ośmieli się nawet swobodnie rozmawiać». W ten sposób mówił – z miłości do mnie – jak ojciec. Całował też moje ręce, rzucał mi się do nóg i pośród łez nie nazywał mnie już swą córką, lecz panią. Mnie także było ogromnie go żal, bo tylko on jeden z całej rodziny nie mógł się cieszyć z mojego męczeństwa. Pocieszałam go mówiąc: «W sądzie stanie się to, co Bóg da, bo wiedz, że my nie należymy do siebie, ale do Boga». Ojciec odszedł jednak zasmucony”. W końcu władze rzymskie zarządziły publiczne przesłuchanie uwięzionych chrześcijan. Zaraz też zapadł wyrok na katechumenów, który brzmiał: „ad bestiam” – mieli być rozszarpani przez dzikie zwierzęta. Nikt ze skazanych nie przerażał taką perspektywą. Jak zanotowała Perpetua, wszyscy wrócili radośnie do więzienia.  Zadziwia wiara męczenników z pierwszych wieków chrześcijaństwa.W zachowanych dokumentach, opisujących ich procesy i śmierć, powtarza się informacja o radości z możliwości naśladowania Chrystusa w męczeńskiej śmierci. W ikonografii starochrześcijańskiej męczenników przedstawiano niekiedy z wysuniętą do przodu nogą, co miało oznaczać ochocze przyjęcie męczeństwa, spieszenie na nie, pomimo że często przed śmiercią czekały ich wielkie cierpienia. Chrześcijanie mieli ponieść śmierć w czasie igrzysk z okazji urodzin syna cesarza w amfiteatrze w Kartaginie.  Najpierw z dzikimi zwierzętami musieli zmierzyć się mężczyźni, później przyszła kolej na Perpetuę i Felicytę. Kobiety miały walczyć z dziką krową, ale zwierzę nie chciało ich atakować. Dopiero szalone okrzyki tłumu doprowadziły krowę do wściekłości, bydle rzuciło się na dziewczyny zadając dotkliwe rany. Skazańców, którzy nie padli w starciu z dzikimi zwierzętami, dobijali na oczach widowni mieczami gladiatorzy. Tak więc  w 203 r. po narodzeniu Chrystusa, w amfiteatrze kartagińskim   szeregi świętych powiększyły się o Wibię Perpetuę, Felicytę i towarzyszy. Modlitwa Panie, nasz Boże, święte męczennice Perpetua i Felicyta w Twojej miłości znalazły moc do przeciwstawienia się prześladowcom i zniesienia męczeńskiej śmierci, spraw przez ich modlitwy, abyśmy stale wzrastali w miłości ku Tobie. Amen. Gdy w czasie Rezurekcji, w Litanii do Wszystkich Świętych zaśpiewamy „Święte Perpetuo i Felicyto módlcie się za nami” - niech staną nam przed oczami te Kartagińskie Męczennice. W ikonografii św. Perpetua przedstawiana jest w stroju rzymskiej patrycjuszki, natomiast św. Felicyta w prostym ubraniu osoby posługującej. Obie mają aureole i trzymają palmy, symbolizujące ich męczeństwo.

 Opr. Barbara Skrzyńska  

Opracowanie powstało w oparciu o lekturę następujących publikacji: 

1. Instytut Piotra Skargi  http://www.pch24.pl/swieteperpetua-i-felicyta---niezlomne-eczennice,21553,i.html#ixzz4ZEA6qGSD 

2. www. stacja7.pl/ks.tomaszjaklewicz 

3. www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/ Adam Kowalik

 4. www.stacja7.pl/autor/magdalenawojaczek 

5. www.mateusz.pl/duchowość/johermans-meczenstwa 

6. www.niedziela.pl./artykul/7158/nd  

CZĘSTO CZYTANE

Statystyka

Użytkowników:
6
Artykułów:
173
Odsłon artykułów:
61224
2017  Tygodnik Salwatorski   ©